Książka obiektu budowlanego gdzie można kupić

       

Podstrony


Ktoś kto twierdzi, ze cierpienie uszlachetnia- jest masochistą..

Użytkownik "Jarek Mielczarek" <j.mielcza@promac.com.plnapisał w
wiadomości
Witajcie

Przejrzałem właśnie rozdział 3 prawa budowalnego mówiaćy o obowiązkach i
prawach inwestora, projektanta,
kierownika budowy i inspektora nadzoru.
Wynika z niego, że możliwość wpisu do dziennika nie przysługuje
inwestorowi.
Nie ma wprawdzie zapisu, że nie wolno, ale tylko w prawach i obowiązkach
pozostałych "uczestników
procesu budowlanego" jest wyraźnie wymieniona możliwość dokonywania
wpisów.

Stąd moje pytanie - na jaką podstawę można się powołać, gdyby ktoś
kwestionował wpis inwestora o np.
montażu drzwi i okien itp. prostych pracach montażowych?

Jarek


A po jaka cholere wpisywac montaz okien ??? do dziennika moga dokonywac
wpisy jedynie osoby pelniace samodzielna funkcje techniczna a wpisy powinny
dotyczyc robot zanikowych czyli takich ktorych nie bedziemy widzieli po
wykonaniu. Do takich rzeczy zaliczamy zbrojenie, izolacje fundamentow itp,
malowanie konstrukcji (warstwy poszczegolne), no i generalnie wszystko co ma
wplyw na statyke obiektu.
Jesli chodzi o wpisy inwestora to moze on sobie kupic pamietnik i tam robic
wpisy. To jest dokument urzedowy a nie ksiazka korespondencji;-)

pozdrawiam
Adam

malta3 napisała:

> Zgodnie z uwl, do czasu sprzedazy ostatniego lokalu, pierwotny
> wlasciciel budynku (np. gmina czy zakład?) pokrywa 100% kosztow odtworzenia
> dokumentacji technicznej nieruchomości! To koszt rzedu 10-35 tys. zl, wiec
> jest o co zawalczyc.
> Co to znaczy koszt odtworzenia, czy chodzi o zagubioną ksiązkę obiektu
> budowlanego i wpisy do niej.
> pogubiłam się albo czegoś niewiem.


A kto jest dotychczasowym właścicielem w wspólnocie , która powstała z tzw
kamienicy czynszowej- sytuacja wygląda następująco: rodzice kupili swoim
dzieciom kamienicę i podzielili na udziały: 70%, 15% , 15%. Udział 15% obejmuje
dokładnie lokale mieszklane, które zajmują właściciele. Właściciel z 70%
wynajmuje lokale. I teraz od kogo żądać uzupełnienia dokumentacji?

Stąd do Broadwayu. Historia budynku Teatru Rozr...
Panie Karwat: brawo i respekt.

Juz teraz pekam z ciekawosci co do Panskiej ksiazki.

Ale na podstawie doswiadczen tzn. "odkryc" (niby)
slaskich/chorzowskich specow(?) oraz widzac cienkosc
tego artykuliku mam znowu pewne obawy......

No bo nawet moja oma wiedziala i opowiadala mi wiecej.:)
Sam sie od lat interesuje historia Chorzowa - ta biedna,
zamilczona,zdeformowana,spolonizowana - same przekrety(90%).

I oczywiscie takze tego wspanialego budynku.

> Odbywały się tu także walki bokserskie
> i zawody szachowe wysokiego szczebla.
Jasne i to jakie! Wiem niejedno na ten temat.:)
Ale nareszcie Ktos to "odkryl" - moje uznanie.

Ale jest nawet co do tych kilku niewielu
infosow tutaj niejedno zastrzezenie:
- zacznijmy od tego, ze nie Oppawski, ino "Oppawsky"
- ze byl Zydem
- ze mial w Krolewskiej w Centrum jeszcze kilka obiektow,
w tym jeszcze jeden calkiem ekskluzywny hotel
- ze GRHotel "zalatwil" dotychczasy "nr1 na placu",
tj. (dzisiaj zapomniany)Parkhotel przy HĂźttenparku
- ze w GRH nocowali niesamowici prominenci, nie tylko
handlowcy,bankowcy, ale tez swiatowej slawy artysci itp.
miedzynarodowi, rowniez Adel i szlachta
- ze potem byla potezna piwiarnia
- ze ok. 1935 byly brutalne napady polskich bojowek
i wielu ciezko rannych
- ze byl Biergarten
- ze niemiecka wiekszosciowa "mniejszosc" krolewskohucka
miala oczywiscie zaraz obok tez Kulturheim (naprzeciw
Villi diBiasi, tj.rezydencji dyrektora huty i Palacu Slubow,
ten ostatni oczywiscie pozniej) - zanim....zanim nie
zameczono ich dyskryminacjami i szykanami, np. wylaczaniem pradu,
ale tez obrzucaniem kamieniami wchodzacych/wychodzacych gosci i
aktorow..... :(((((
- i moglbym tak dalej, godzinami i kilometrami

Moglbym tez wyciagnac artykuly, zdjecia, a nawet karte menue. :))))

No, kupie ta ksiazke, pewnie bedzie b.ciekawa.
Ale czy jako tako komoletna ? Czy jako tako objektywna ?
Czy tylko politycznie poprawna - w ramach dzisiejszych
warunkow ramowych. Czy zdobyl sie Pan na wylamanie sie
z na-chama-polonizacji ? Oby! Pozdrawiam serdecznie.



Joanna Sereinig wrote:
Ja te* przez ca?e, no, prawie ca?e *ycie myĘla?am, *e powinno si´ mowiç
 na adres  i sama tak mowi?am i pisa?am, dopoki przed kilku laty nie zacz´?am pracowaç jako
korektorka i tam dowiedzia?am si´, *e  na adres  to mo*na komuĘ najwy*ej
napluç.


Po pierwsze - jako korektorka, powinnaś wiedzieć, jak się koduje
ogoniaste znaki w polskim usenecie :-)

Po drugie, to śmieszne, że pomimo powszechnego użycia pewnej formy językowej
(i to nie tyle wśród, za przeproszeniem, plebsu, ale także w intelekualnych elitach)
gazeta "na siłę" używa formy lansowanej przez jakiś tam słownik.
Język polski rozwija się szybciej, niż nadążają za tym kolejne wersje słowników.
Z tego względu (i nie tylko z tego) słownik nie powinien być traktowany jako
niepodważalny autorytet. Równie ważny jest, według mnie, zdrowy rozsądek, poparty
odpowiednim doświadczeniem i statystyką. Niedawno w jakimś teleturnieju gracz
użył słowa "aronia" i stracił punkt, gdyż owej "aronii" nie było w słowniku.
Czy to znaczy, że gazety mają używać przestarzałej (być może nawet błędnej)
formy "jagoda amerykańska" ? Językowe komisje nie mają, na szczęście, monopolu na rozwój
języka, ów rozwija się "sam", komisje mogą co najwyżej potępić lub wesprzeć nową
praktykę. Jednak tę praktykę tworzymy my, oświeceni użytkownicy języka, tzn. ci,
którzy piszemy książki czy zapełniamy kolumny gazet. Wściekłbym się, gdyby
jakiś korektor zmienił w moim artykule słowa "wysłać na adres" na "wysłać pod adres".
Nie jest to przecież trywialny błąd ortograficzny (jak w słowie "wziąść") , ani
też plebeizm (jak w "poszłem"), nie jest to nawet neologizm składniowy,
a jedynie próba wzbogacenia i ulogicznienia języka.
A jak się komuś nie spodoba, to zawsze może kupić inną gazetę :-)

Jest jeszcze jeden powód, dla którego "przesłać na adres"
jest (MSZ) poprawne. O ile kiedyś nie było takiego problemu,
o tyle dzisiaj słowo adres nie dotyczy już tylko współrzędnych
jakiegoś budynku, to także klucz identyfikacyjny internetowej
skrzynki pocztowej, wzgl. "strony" czy serwisu.
O ile wysyłanie przesyłki "pod" adres (w domyśle: budynku)
jest w pewnym sensie logiczne, bo budynek jest duży, a przesyłka
mała, o tyle słowa "pod adres" dotyczące korespondencji elektronicznej
brzmią sztucznie, być może dlatego, że skrzynkę elektroniczną
wyobrażamy sobie przeważnie jako coś małego, a w każdym razie
nie związanego z żadnym wielkim, nieruchomym obiektem, do
którego ów nieszczęsny adres miałby się odnosić.

Notabene: z upływem lat "adres" obrósł znaczeniami
metaforycznymi. Wysyłamy coś na adres, pod adres, ale
np. prawimy komplementy POD ADRESEM.


| [...]
| Spodziwam sie, ze juz niedlugo bedzie mozna - calkowicie
| poprawnie
| - mowic "pisze" zamiast "jest napisane", "wziasc" zamiast "wziac" i
| "poszlem"
| zamiast "poszedlem". Brawo, tylko tak dalej.
Wrzucasz do jednego worka sprawy różnej wagi.


Właśnie.
Słowo "wziąść" byłoby "neologizmem ortograficznym".
"Pisało", w wiadomym kontekscie, to neologizm znaczeniowy (semantyczny).
Natomiast "na adres" to tylko ewentualny neologizm składniowy,
dość łatwo przyjmowany przez każdy znany mi język.

O.C.



Sitedesign by AltusUmbrae.