Książka O psie, który jeździł koleją

       

Podstrony


Ktoś kto twierdzi, ze cierpienie uszlachetnia- jest masochistą..

Jolopy sie ciesza czyli myslal Kazik myslal .....
... az mu glowa spuchla.

Siedzi taki durny buc przy komputerze, pierdzi w stolek i jedyne co potrafi to
grzmotnac jakas pokrecona mysl czy cos tam dopowiedziec. Z czego sie kretino
cieszy nie wiadomo, mozna sie jedynie niestety domyslac (po przewrotnym "...a
ja..."), ze cieszy go banda dresiarzy ktora ukradla dzieciom komorki i
pieniadze.
Denerwujace sa tez posty tych wszystkich pseudo-inteligentow i wszelkiej masci
historykow przez duze "Ch" w stylu Smoka Walewskiego, Flofa i Plofa, i inszych
wirtualnych zakapiorow probujacych odwracac kota ogonem.

Mam apel do Was:
Ruszac Burakos na rower popedalowac troche albo ksiazke poczytac... w spisie
lektur znajdziecie co to sie powinno przeczytac po ksiazce na ktorej
skonczyliscie edukacje: "O psie ktory jezdzil koleja".

Nie zycze Wam tego zebyscie mieli okazje warszawska banditierke spotkac w akcji
ale musicie zrozumiec ze to nic przyjemnego. I trzeba za to Rosyjskich gosci w
naszym kraju przeprosic i pokazac ze tego chamstwa nie akceptujemy i Rosjanie
sa u nas mile widzini. Zaloze sie ze nie chcielibyscie chyba bedac gosciem w
Rosji dostac po lbie i slyszec/czytac komentarze - to za Dymitra Samozwanca!

Trzeba bandytyzm nazwac bandytyzmem i przeprosic a nie wyniosle milczec, lub co
gorsza usprawiedliwiac!

O Boże, "Porwanie w Tiutirlistanie" pamiętam do dzisiaj. I pamiętam, jak żołądek
przewracał mi się do góry, kiedy czytałam fragment o zabójstwie (chyba) koguta.
Płakałam przy tym jak dziecko - jesli ktoś ma tę ksiązkę, zapewne pamięta
fragment, kiedy umierającemu kogutowi łza spłynęła po dziobie. Nie pamiętam
szczegółów, książkę czytałam jakieś 20 lat temu, ale uczucie grozy pamiętam do
dzisiaj. To była dla mnie wizja prawdziwej, przerażającej smierci.

Co do "Psa, który jeździł koleją" - ryczałam przy tym jak bóbr, bardzo smutna,
ale i piękna książka (biedny Lampi). "Chłopcy z Placu Broni" - rewelacyjna
książka, bardzo smutna i nostalgiczna, ale przepiękna.

Jak bylam mala to O psie, ktory jezdzil koleja. A od jakichs 3 lat jak
rozwinela sie moja pasja do ksiazek o tematyce obozowej, do Zdazyc przed Panem
Bogiem, Dziennik Anne Frank, U nas na Majdanku. I ksiazki Coellho, Nad brzekiem
rzeki Piedry.. Alchemik, i M. Sandemo Saga o Ludziach Lodu, Ogniem i Mieczem (
czytalam chyba z 8 razy) i Dolores Claiborne. Pewnie jeszcze cos by sie
znalazlo, a jak przypomne sobie to dopisze:)

Po przeczytaniu książki "O psie, który jeździł koleją", płakałam cały wieczór.
Pamiętam, że miałam opisać jakąś przygode pieska, niestety gdy tylko siadałam
nad zeszytem płakałam tak bardzo, że kartki były mokre. Poszłam do szkoły bez
zadania.
Ciekawe czy w dobie "komputerowej" ta książka wywiera nadal tak duże wrażenie
wśród dzieci.

Autorem książki o bohaterskim psie Lampo,który jeżdził koleją -jest Roman
Pisarski.Ta ksiązka u wielu osób wciąż wzbudza ciepłe uczucia i już
kilkakrotnie tu o niej wspominano.I bardzo dobrze (takich ksiązek nigdy nie za
wiele) ! A to,co cieszy mnie najbardziej -to fakt ,że wciąż jest szkolną
lekturą (bodajże w II klasie).Pozdrawiam.

Moje ukochane książki z dzieciństwa:

na 1. miejscu ZDECYDOWANIE "Baśnie Andersena" (ulubione "O dziewczynie która
podeptała chleb"; za każdym razem, gdy czytał mi ją brat, zanosiłam się od
płaczu :(((; oprócz tego "Czerwone trzewiczki", "Brzydkie kaczątko" i nie
pamiętam już tytułu, ale chyba "Dzikie gęsi" (bohaterką była Eliza i jej
bracia, którzy za dnia zmieniali się w gęsi), zresztą wszystkie zrobiły na mnie
OGROMNE wrażenie i jeżeli kiedykolwiek będę mieć dziecko, to zaczniemy właśnie
od Baśni :))

ponadto:
"Przygody osła Teofila" - ktoś zna autora?
"O Muszce Złotobrzuszce" (a może po prostu "Muszka Złotobrzuszka"?)
"Złota kula" i "Tajemnica zielonej pieczęci"
"O psie który jeździł koleją"
i... "Sztuka kochania" Wisłockiej...

Głupio by było nie wymienic takich książek z dziecinstwa jak "Mały
książe" "Kubuś Puchatek" oraz "Chatka Puchatka"
ale poza tą klasyka człowiek dużo innych rzeczy "łyknął"

"Wakacje z duchami" "Do przerwy 0:1" Adama Bahdaja
"Nad czarną wodą płócienny nasz dom"
Seria przygód Pana Samochodzika Zbigniewa Nienackiego
kryminał dla dzieci "Detektyw Nosek, czarna broda i porywacze" Mariana Orłonia
"Tajemnica szyfru Marabuta"
"Detektyw Tutam"
Nie pamietam dokładnego tytułu ale było coś o "Baltazarze Gąbce i tajemniczym
UFO"
Seria przygód Dzikiej Mrówki "Dzika mrówka i tam tamy" "Dzika mrówka pod
żaglami" "Podwodny swiat dzikiej mrówki" i dalsze pana Andrzeja Perepeczki
"Lew czarownica i stara szafa" czyli seria o Narnii C.S. Lewis
No i wszystko co sie da Juliusza Verne'a ja zacząłem od
pasjonującej "Tajemniczej wyspy" - choć powinno się wpierw przeczytac "Dzieci
Kapitana Granta" i "20tysiecy mil podmorskiej zeglugi" :-)
Po drodze były "Dzieci z Bulerbyn" "Karolcia" "Ten obcy" "O psie który jeździł
koleją" "Czuk i Hek" "Puc Bursztyn i Goście"
Tom wierszy "Brzechwa dzieciom" , Seria bajek "Poczytaj mi mamo" w
charakterystycznych kwadratowych ładnie wydanych książeczkach.

jak sobie cos jeszcze przypomne to dopisze :-)
pozdrawiam wszystkich

Poczytalam sobie dzisiaj..oj..ze trzy godzinki przy kompie:)
znalazlam wiele tytułow ktore wywolaly wspomnienia..
jezioro osobliwosci
a moze na jeziorze
chlopak na opak
zapalka na zakrecie
o psie ktory jezdzil koleja
A Z WCZESNIEJSZEGO dziecinstwa
Majka z siwego brzegu
Dzieci z bullerbyn/chociaz co to za zapomniana;)/

I jeszcze moja pierwsza ktora dostalam za dobre wyniki w nauce po
ukonczeniu z wzorowymi wynikami pierwszej klasy
TRZYNASTE PIORKO EUFEMII!!!
Ksiazka zaginela mi juz dawno temu, nie umialam sobie przypomniec
tytulu..Ale jakie wrazenie zrobila na mnie wtedy/na 7 letniej
smarkuli/!!!
Z tamtego podstawowkowego czasu pamietam jeszcze cos takiego"Wies
czapelkowo dom numer jeden? "Czy ktos pamieta taka ksiazeczke??

Na koniec zostawiam zagadke , pewnie nie do rozwiazania. Mialam taka
ksiazeczke, opowiadajaca o zwyczajach ludowych/chyba/ pelna pieknych
kolorowych ilustracji..strojow regionalnych itepe..Byly tam tez o
ile sobie dobrze przypominam nuty przyspiewek ludowych.Wszystko
bardzo enigmatycznie pamietam..ale ksiazka byla jedna z moich
ukochanych. JEsli ktos wie co to za jedna, prosze bardzo
pomozcie.!!! Watek wspanialy, podziwiam wiedze uczestniczek forum..

No wlasnie ja tez (podobnie jak autorka watku) te "straszne" bajki uwielbialam.

"Diabelskie Skrzypce" - te rozgotowane umarlaki w jednej z bajek, albo
niedzwiedzia, ktory na koniec rozszarpal swoje dzieci (nadmieniam: pol-ludzkie,
pol-niedzwiedzie, bo splodzone z kobieta),

Basnie Grimmow - krwawe i ponure,

"Klechdy Sezamowe" - kiedy to zona Alibaby ponalewala wrzacego oleju do
skorzanych sakw, gdzie ukrywali sie rozbojnicy,

Natomiast smutkiem wielkim napawaly mnie wspomniane juz wyzej takie wyciskacze
lez jak "O psie, ktory jezdzil koleja", "Serce" Amicisa oraz rysunki
w "Kluczach do jelenia" - ilustrator nazywal sie chyba Gabriel Rychlicki czy
jakos tak. Kto czytal, ten pamieta. Jakos nie bardzo lubilam te akurat ksiazki
czytac, ale przeczytalam kilka razy... sama nie wiem, po co. Andersena tez nie
lubilam, bo smetny i taki powazny. Bardzo zasmucila mnie tez smierc Nemeczka
z "Chlopcow z Placu Broni".

"Zamek" Kafki - nie doczytałam do końca. Zeżarła mnie klaustrofobia.
A dobijają mnie wszystkie książki, w ktorych cierpią zwierzęta. n
Nigdy nie potrafiłam w takich przypadkach powiedzieć sobie "To tylko
książka". Do dzis pamiętam z dzieciństwa śmierć Psa, który jeździł
koleją:((

Taki sobie cytat...
Czytam ten wątek z zainteresowaniem, ale nie będę ukrywać, że mam te same
poglądy, co Verdana. Zresztą sama pamiętam, jak "zarżnięto" dla mnie w szkole
kilka książek w sumie dobrych, ale nie w tym momencie i nie w ten sposób (co
autor chciał przez to powiedzieć...).
Niestety, dopóki biblioteki szkolne kupują np. "Pokemony" w ilościach
hurtowych, a nie próbują tworzyć bazy nowych książek mogących być lekturami, ta
sytuacja się nie zmieni.
Jestem akurat po lekturze książki, w której też ten temat zostal poruszony, a
wypowiada się nastoletnia bohaterka. Pozwole sobie ją zacytować:
"Na ogół <przerabialiśmy lektury>. Przerabialiśmy je na tabelki (czas akcji,
miejsce akcji, postacie, główne wątki i - najważniejsze - morał).
Najgorsze było wyszukiwanie morału w lekturach typu "O psie, który jeździł
koleją". Jaki morał zawiera ta książka: Nie należy wpuszczać psów do pociągów,
Nie sadzać dzieci na torach?
(...)Cieszyliśmy się, że nie musimy szukać morału w "Ani z Zielonego wzgórza".
W tej książce ciężko znaleźć morał, który spodobałby się Marynie, bo jest to
osoba kompletnie pozbawiona poczucia humoru i nie uznaje morałów typu" nie
faarbuj włosów na czarno, bo wyjdą ci zielone". Albo "jednym ze sposobów na
poderwanie chłopaka jest rozwalenie mu na łbie drewnianej tabliczki". Katarzyna
Majgier "Trzynastka na karku"
Niestety, podejrzewam, że znajdzie się wielu uczniów, mogących podpisać się pod
tym cytatem...

Jacobino,
Dziś mi smutno, a Twój post sprawił, że się uśmiechnęłam:)

Mam w domu to samo, tylko x2. Bo Starszy Syn zaraził Młodszego i nasz dom to
jeden wielki pociąg. Nad morzem główną atrakcją nie jest plaża, a kolej
wąskotorowa, w stolicy nie Pałac Kultury, a Muzeum Kolejnictwa. Mamy czapki,
latarki, torów więcej niż wszystkich innych zabawek razem wziętych...

Tak, Express Polarny jest u nas hitem już baaardzo długo. Zarówno w wersji
książkowej jak i filmowej.
Niedawno przeczytaliśmy "O psie, który jeździł koleją". Verdana (i pewnie nie
tylko ona) uważa, ze książka smutna i ryzykowne jest czytanie jej 5latkowi, ale
ja przeczytałam i pełen zachwyt. Smutna - tak. Ale życie bywa smutne, Synek
jakoś nie popadł w rozpacz. Natomiast słownictwo w tej książce jest cudowne:
zawiadowca, bufory, gwizd wjeżdżającego pociągu... Rewelacja

My własnie zjechalismy z wakacji 1800KM w 1,5tyg :) trasa Gdynia-
Olsztyn-Barczewo-Chorzele-Przasnysz-Olsztyn-Sejny-Wilno-Trokai-Gdynia
Gdyby nie czas to w Trokai na Litwie dłużej byśmy zabawili, polecam
serdecznie- duze jezioro ,zamek na wyspie, łodki, żagłowki...ech cud
miód.
Co do szkoły- moja prześlizgneła sie z brakiem umiejętności na
pamięc tabliczki mnożenia, więc kazalam jej uczyć sie- jak narazie
jesteśm,y przy 5, wymagane było do 4 ale cichooo, teraz uczy sie
6tki, do końca wakacji bedzie cała :).
Ksiązki tylko do angielskiego nam brakuje ,ale dziś labo w pn
pojedziemy kupić.
Lektóre tylko 1dną "O psie który jeżdził koleją" ,ale to na zasadzie
jak przeczytają to Ok, jak nie to trudno. Pani im czyta na lecjach i
odrazu przerabiają.

Cytat
Moja robocza wstępna teza jest taka, ze autorce udaje
się ciągle celnie uderzyć w jakieś potrzeby i tęsknoty. A skoro akcja
koncentruje się na rodzinie, to są to jakieś rodzinne tesknoty.
 

Nie sądzę, aby ktokolwiek o zdrowych zmysłach w obliczu rodzinnych tęsknot chciałby te tęsknoty odkarmiać obrazem rodziny Borejków.

Moja robocza wstępna teza jest taka, że twoja teza jest mało prawdopodobna ;-).
I błędny z niej wniosek "skoro akcja oparta jest na rodzinie, to są to na pewno rodzinne tęsknoty". Czy czytanie "O psie, który jeździł koleją" oznacza że ktoś pasjonuje się pociągiem i marzy o tym, aby mieć psa?

Jeżycjadę czytam i wracam, bo ... lubię. Ot tak luźno sobie poczytać jako czytadełko do śniadania. Nie szukam w niej rodziny idealnej, nie zaspokajam nią jakichś głębszych potrzeb (tak, w młodszym wieku owszem, koncentrowałam się na wątkach "romansowych" i to było zaspokojenie jakiejś mojej tęsknoty), nie szukam wzorców, nie czytam "ku pokrzepieniu serc". Zresztą niczego tak nie czytam, książka to książka.




Sitedesign by AltusUmbrae.