Książka Czarne stopy cały tekst

       

Podstrony


Ktoś kto twierdzi, ze cierpienie uszlachetnia- jest masochistą..

No cześć

dzisiaj mam nieco lepszy humor, więc zaczne od początku

PIETRUSZKO - gratuluję rocznicy, 11 lat, to szmat czasu, ja czasem wymiękam po moim stażu, a jest chyba z 5 razy mniejszy...
Teraz i ja chyba muszę się zagłębić w jakąś powieść, żeby ta wstrętna zimowa i deszczowa aura, sytuacja z Panem i sprawa z ginem - nie złamały mnie całkiem... Czasem się tak wszystko nawarstwia, że już sił brak, ale co zrobić...? Czekam aż przejdzie...
Mieszkanko mojej siostry schludne, bo nowiutkie - oni robili remont tylko pół roku przed nami
Co do znaków zodiaku - ja jestem Strzelec, więc myślę o czymś non stop i nie ma dla mnie czarne, albo białe... wszystko ma jakiś odcień, podtekst, labo ukryte dno... A mój pan to typowy Lew, sprawia wrażenie, jakby nic Go nie interesowało... Cóż, trzeba się dotrzeć - jak sama pisałaś...
A jeśli chodzi o przesłane wczoraj zdjęcia - to one są z soboty, więc jeszcze wszystko było ok, tyle, że miałam juz alkoholowego turbozjeba - dlatego tak źle wyglądam... Jakby mi ktoś pstryknął fotę w niedzielę... uuuuaaaaa, to dopiero byście się przeraziły...
Chylińskiej nie trawię, ale lubię oglądać Ją w TV, bo wtedy mogę się poirytować troszkę, pokomentować... Jakiś czas temu była chyba u Drzyzgi i opowiadała o macierzyństwie, bardzo chciałam to obejrzeć, ale w końcu się nie udało - byłam wściekła! No i teraz ominęłam i Kubusia - whatta shame... Opowiedz coś... na co Twoja szczęka aż tak zareagowała...?
ja miałam kiedys (chyba w liceum) fazę na dziurki w uszach i wszystkie sobie sama poprzekłuwałam - w prawym mam 5, a w lewym 3 - już mi teraz przeszło... do slubu powyjmowałam (zostawiłam tylko po jednej) i od tamtej pory nie noszę... Może przez tę porę roku jakoś tak mi do niczego nie pasują... w lato jest kolorowo, wesołe ciuszki -to i pewnie ozdoby w uszkach się pojawią...
Aaaa i jak sie kiedyś zaparłam, to sama przekłułam sobie pępek - fakt, że zeszło mi się z tym chyba 4 czy 5 godzin, ale dałam radę
Juz się nie mogę doczekać lata, może troszkę zbrzoskwinieję na twarzy, bo jestem teraz prawie przezroczysta... ffuuujjj...

NIVEA - szczerze mówiąc - to ja się spodziewałam takich rewelacji od Ciebie - chodzi mi o twojego faceta... nie wiem czemu... jakieś babskie przeczucie - jak pisałas któregos razu, że jesteś taka bardzo szczęśliwa jak nigdy - to wtedy wpadło mi do głowy, że juz chyba raczej nie ze swoim dotychczasowym Panem... miałam rację?
Ja ze swoim ex (3-letni staż) też mam dobry kontakt - czasem sms-ujemy, jak sie widzimy, to nie udajemy, że się nie znamy, czasem do mnie dzwoni, rozmowa jest normalna... Nie powiem, żebyśmy sie przyjaźnili, bo szczerze mówiąc, to nie miałabym ochoty nawet na przyjaźń z Nim - ale jesteśmy w komitywie...

"Jedynie ci kochankowie mogą o sobie zapomnieć, którzy niedostatecznie się kochali, by się znienawidzić..." - nie pamiętam w której książce to przeczytałam, ale zapadło mi głęboko w pamięć... i jest chyba prawdziwe...

trzymam kciuki za twoje biznesowe spotkanie - brzmi rzeczywiście imponująco poważnie

ZADOWOLONA - dzięki za fotki gumeczek i kurteczki - SUPER!!!
Jesteś leworęczna? Fajnie... Ale nie uważacie, że nazwa "mańkut" jest straszna???? Wwwrrrr... Kto to wymyślił...?

DOROTKO - buziaki gorące dla Ciebie, wiem, że spóźniam się z odpisaniem na mail'a, wybacz, ale musze poczekać na chwilę weny twórczej

Z Panem lepiej nie jest, pamietacie jak w zeszłym roku w lato bardzo się pokłóciliśmy i musiałam sie uciekać do podstępów, żeby skłonić Go do skapitulowania?? Sadzę, że tym razem może byc podobnie tyle, że zajmie mi to o wiele wiecej czasu - na razie wcale mi się nie chcę wymyślac podstępów... Wczoraj jak się ulepszałam kosmetycznie przysłał mi sms-ka, nawiązała się krótka acz treściwa konwersacja i zapienił mnie jednym tekstem tak mocno, że wróciłam do domku dopiero po 21:00 (nie wytrzymał i po 20:00 pytał czy zamierzam wrócić do domu i kiedy będę hheeheee ), więc było juz po salsie... Ale nic to...

Jakoś się trzymam, w koncu kłótnie, to moja pasja

miłego dzionka

Pierwsze kurki zostały przywiezione do Europy z Chin dopiero w XIX wieku, były to cesarskie kurki trzymane w dużych ogrodach, gdzie pośród licznej zieleni były umieszczone kurniki z kochinkami. Ich hodowla zaczęła się kształtować jednak dopiero w XX wieku, ze względu na kłopoty ze zdobyciem materiału zarodowego bezpośrednio z Chin, kierowana głównie przez Anglików i Niemców.
Kury te słabo fruwają, dlatego wybieg ich nie musi być ogrodzony wysoka siatką. Ja mówię na nie „moje kuleczki”, ze wzglądu na ich bujne opierzenie i kształt, powinien być taki, że obojętnie, z której strony patrzy się na kurę powinna mieć zaokrąglone rysy. Maja krótką szyję, zaokrąglony korpus, krótki i szeroki grzbiet, słabo rozwinięte skrzydła, szeroką pierś, a wszystko dokładnie opierzone miękkimi piórami, które opadając tworzą niepowtarzalna strukturę i dzięki nim kurki wyglądają na większe, bardziej masywne. Nogi krótkie i również po zewnętrznych stronach mocno opierzone, a dokładniej palec środkowy i zewnętrzny są mocno opierzone zaś opierzenie pomiędzy palcami powinno być zaznaczone. Głowa mała proporcjonalna do reszty, grzebień pojedynczy, mocno czerwony zwracający uwagę obserwatora, zausznice dopasowane do dzwonków, nie za duże również czerwone. Pióra powinny być bardzo miękkie i w 2/3 składać się z puchu, tylko końcówka 1/3 powinna być mocnym piórem. Pomimo tego, iż kurka jest mniejsza od koguta sprawia wrażenie cięższej, a to dzięki obfitemu opierzeniu i niższej postawie.
Wady wyglądu zewnętrznego to zbyt mało puchu w upierzeniu, wąska pierś, długie i wystające sterówki, wąski brzuch, pióra źle ułożone, długie skoki, leżący grzebień, blade zausznice z białym nalotem, nieodpowiedni kolor stóp, duża, ciężka głowa niepasująca do ogólnej budowy.
Kochiny miniaturowe nie maja nic wspólnego z dużą rasą kochinów, zostały wytworzone całkowicie niezależnie, jako odrębna rasa. Są spotykane w dwóch typach opierzenia – gładkim i lokowanym, oraz w prawie wszystkich barwach upierzenia. W typie lokowanym występują: niebieska, biała, czarna, jastrzębiata, żółta oraz czarna biało nakrapiana, zaś w typie gładkim te same, co w lokowanym oraz dodatkowo: perłowoszara, czerwona, żółto-jastrzębiata, perłowo-jastrzębiata, bursztynowa, złocisto-porcelanowa, srebrzysto-pszeniczna, złocisto-pszeniczna, złocistoszyja, niebiesko-złocisto-szyja, srebrzystoszyja, żółto-czarno-gronostajowa, żółto-niebiesko-gronostajowa, biała-niebiesko-gronostajowa oraz biało-czarno-gronostajowa.
Wśród moich kochinków jest ściśle ustalona hierarchia jest kogut, który rządzi i mu przysługuje prawo pierwszeństwa krycia, pozostałe dwa koguty czekają, kiedy on przyzwoli im kryć. Kury są bardzo dobrymi mamkami, kwoczą często i świetnie odchowują młode, dlatego często są wykorzystywana jako nasadki dla innych bardziej cennych gatunków drobiu czy bażantów. Te niezwykłe małe kurki mają niesamowity apetyt, którego nie są w stanie powstrzymać, kiedy widzą coś smacznego i w związku z tym maja tendencję do tycia, miałam kurkę, która ważyła już 1kg i musiała przejść na dietę warzywną, aby wrócić do formy. Dobra kondycja ma znaczenie, ponieważ odbija się na nieśności kur, kury otyłe znoszą mniej jaj, a przecież w hodowli chcemy uzyskać ich jak najwięcej. Przeciętna kurka znosi około 80-100 jaj rocznie, przy kurkach z nadwagą ta nieśność spada lub nawet kurka przestaje znosić jajka. Waga koguta 850g a kur 750g, wielkość obrączek kogut 16 a kura 15, barwa jaj od białej do brązowej w zależności od koloru opierzenia..

Ten tekst napisałam samodzielnie i nie jest on kopią polskich jak i obcojęzycznych książek, magazynów, czasopism, stron WWW oraz innych tekstów podobnego lub tego samego typu. Tekst napisany na podstawia własnych doświadczeń i stron WWW oraz książki „Amatorska hodowla kur” F. Schone i F. Peschke.



Sitedesign by AltusUmbrae.